niedziela, 20 maja 2012

Motocyklisci w Niemczech

A teraz troche bardziej lightowy temat, z gatunku "Hobby".

W Polsce weekendy zazwyczaj spedzal czlowiek na robieniu porzadkow, prasowaniu, robieniu wiekszych zakupow, ewentualnie na pojsciu do kina. (jak byly na to pieniadze).

W Niemczech "zarazilismy sie" jednym z bardziej popularnych tu zajec, jakim jest jezdzenie motocyklem.
Po roku dorobilismy sie swojej pierwszej Yamachy FZR600R. Byla brzydka, uzywana i wtedy jeszcze.... niebieska. (fuj)

Wielu Niemcow poza standardowym samochodem posiada takze pojazd zwany motocyklem. Nie sa to tak znikome odsetki jak w Polsce, lecz doslownie tlumy. Na wyposazeniu garazu niemieckiego znajduje sie samochod (lub dwa), motocykl (lub kilka) i komplet rowerow dla calej rodziny.

Z poczatku byl to dla mnie szok. W Polsce motor kojazy sie glownie z "dawca nerek". Tutaj jest inaczej.
Na poczatku podeszlam do pomyslu zakupu motocykla jak do przytuelnia sie do jeza, ale stwierdzilam, ze skoro juz tak bardzo radykalnie zmieniamy nasze zycie przeprowadzajac sie na stale do innego kraju, to czemu nie mieli bysmy miec motoru?

Sezon motocyklowy zaczyna sie tutaj w momencie, kiedy temperatura osiagnie minimum 15 C. Mozna wtedy zaobserwowac, ze na drogach miejskich i miedzymiastowych pojawiaja sie nie tylko pojedynczy motocyklisci, ale ich cale grupy.
Zwyczajowo  grupy takie spotykaja sie w umownych "treffenpunktach" (zazwyczaj ogrodki piwne, konkretne restauracje przydrozne), rozpoczynaja dzien od wypicia kawy i wyznaczenia trasy, ktora wspolnie przejada w ciagu kolejnych kilku godzin.
W naszym regionie, chyba najbardziej popularnym a nawet wrecz legendarnych treffenpunktem jest Glemseck.
Co weekend w okresie od wczesnej wiosny, po pozna jesien przybywa tu dziennie kilkaset osob. Ludzie przyjezdzaja i odjezdzaja, aby zastapili ich inni. Mozesz spotkac tu zarowno motocyklistow sportowych (takze tych, ktorzy jezdza na torze Hockenheim, na torach Francji, Hiszpanii i Wloszech), jak i cale mnostwo czlonkow tak zwanych klubow motocyklowych (tak, bywaja takze Hells Angels), motocyklistow podrozujacych ze swoimi rodzinami (male dziecko na siedzeniu pasazera a nawet psi pupil w koszu to nic dziwnego). To wszystko dopelnione jest wspaniala atmosfera spokoju i przyjazni, wzjemnej pomocy i tolerancji.
Nic dziwnego, ze mieszkancy poludniowych Niemiec tak sobie ukochali sporty motocyklowe. Zarowno bowiem kierowcy samochodow, jak i innych pojazdow przemierzajacych trasy poludnia Niemiec szanuja motocyklistow i nie nastaja na ich bezpieczenstwo.
Do tego trzeba przyznac, ze najpiekniejsze trasy, jakie motocyklista moze sobie wymarzyc znajduja sie wlasnie tutaj. Najostrzejsze zakrety, jakich moglby pragnac w duzej ilosci sa WLASNIE TUTAJ, najwiecej treffenpunktow, przyjaznych motocyklistom jest wlasnie tutaj.

Wiec czy zaluje naszego nowego hobby? NIE :) A kiedy nasze dziecko dorosnie do robienia prawa jazdy, oboje zadbamy o to, aby obejmowalo ono takze motocykl :)


1 komentarz:

  1. Witam, czy jest mozliwosc jazdy motocyklem osoby mieszkajacej w Polsce, za granica ?Tzn zarajestrowany Motor jest na wuja w Polsce, a ja moge uzytkowac. czy sa wowczas za granica potrzebne dodatkowe zezwolenia w razie kobtroli?

    OdpowiedzUsuń